Eksplorując przez ostatnie weekendy Sudety Wałbrzyskie postanawiamy i tym razem zakotwiczyć w tych rejonach. Wybór padł na Górę Dzikowiec, podobno jest tam wieża widokowa na szczycie, dobra knajpka u podnóża i wyciąg narciarski.
Plany były takie, że otwieramy sezon naszej Suzi i lecimy jednośladem, jednak chmury takie gęste i jeszcze mokro na ulicy, że w głowie zrobiło się zamieszanie. No nic, kawka, herbatka i w tem jak tu Słońce wyszło, jak tu się błękit nieba ukazał! Ubranie się zajęło nam kwadrans, dojazd do Góry Dzikowiec - półtorej godziny. Przejeżdżając przez te wioski i mniejsze drogi między polami przypomniałam sobie, jak to zaraz fajnie będzie na tych polach- całe żółte od kwitnącego rzepaku, zboże zielone wyrastać będzie, drzewa liście puszczą. Natura ożywiona będzie.
Na miejscu, bardzo pozytywnie się zaskoczyliśmy - kolejne fajne odkrycie, tak niedaleko Wrocka. Korzystając z kolejki, wjechaliśmy na szczyt, tam wchodzimy na wieżę widokową. Co za widoki???!!! To ja w Bieszczadach jestem? Połacie lasów, wzgórz i gór. W oddali Śnieżka się bieli. Przepiękne widoki, odległy horyzont.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 marca 2018
niedziela, 4 marca 2018
Góry Kamienne 2
Tak spodobała nam się wędrówka z zeszłego tygodnia, że postanowiliśmy powtórzyć spacer po Górach Kamiennych i tym razem. Nie spodziewaliśmy się, że wybrana w trakcie śniadania trasa będzie aż tak malownicza... i nie chodzi tu tylko o przepiękne rozległe pobliskie wzgórza, ale widoczna jak na dłoni Wielka Sowa i Śnieżka (!!!).
Trasa na niedzielne popołudnie jak znalazł.
Trasa: 8,5 km; 2,5h, różnica wzniesień 361m.
Unisław Dolny - Przełęcz Polanka- Lesista Wielka - Unisław Dolny.
Trasa na niedzielne popołudnie jak znalazł.
Trasa: 8,5 km; 2,5h, różnica wzniesień 361m.
Unisław Dolny - Przełęcz Polanka- Lesista Wielka - Unisław Dolny.
niedziela, 25 lutego 2018
Góry Kamienne
Za oknem siarczysty mróz - do Polski zawitał Dziadek Mróz, trąbią o tym w radio i w telewizji. Jednak niebo takie przejrzyste, gałęzie na drzewie przed oknem ani nie drgną - jedziemy w góry!
Góry Kamienne a w nich Park Krajobrazowy Sudetów Wałbrzyskich położone są zaledwie niecałe 1,5h drogi autem od Wrocka. Na parkingu przy Schronisku Andrzejówka termometr wskazuje wstrząsające - minus 14 stopni Celsjusza. Nakładamy czapki, zasuwamy kurtki i wysiadka z auta.
Zaskakująco, minusowa temperatura w tym bezwietrznym miejscu pełnym słońca nie jest w ogóle odczuwalna.
Góry Kamienne a w nich Park Krajobrazowy Sudetów Wałbrzyskich położone są zaledwie niecałe 1,5h drogi autem od Wrocka. Na parkingu przy Schronisku Andrzejówka termometr wskazuje wstrząsające - minus 14 stopni Celsjusza. Nakładamy czapki, zasuwamy kurtki i wysiadka z auta.
Zaskakująco, minusowa temperatura w tym bezwietrznym miejscu pełnym słońca nie jest w ogóle odczuwalna.
niedziela, 16 kwietnia 2017
Marcinów koło Kłodzka
Wielka Sobota to nie tylko święcenie koszyczków ale czas na chwilę przemyśleń; spacer z rodziną to dobry pomysł na odłączenie się od codziennych spraw a i wyrzutów sumienia przed czekającymi kaloriami mniej.
Marcinów - koło Kłodzka.
Marcinów - koło Kłodzka.
poniedziałek, 21 listopada 2016
Góry Sowie od Przełęczy Wolibromskiej
Pętla którą wyznaczyłam na mapie nie wydawała się jakaś obszerna, dokładnie się nie przyglądałam ale powinno być ok. Wystartowaliśmy na szlaku dopiero po dwunastej; nie było nam jakoś spieszno bo na zewnątrz pochmurno, mokro, mgliście i w ogóle może by tak zostać w ciepłych kapciach...
Przewodnik - bo dzisiaj mówię o sobie w trzeciej osobie, chwilowo się do siebie nie przyznaję; zatem przewodnik nie sprawdził się. Pętla nie była taka mała; wyszło 16 km, ledwo zdążyliśmy przed zmrokiem i do tego trasa była dość wymagająca: z góry na dół, z dołu do góry, z góry do dołu i tak przez zdecydowaną większość tych kilometrów. Jeśli komuś nie zależy zbytnio na panoramicznych widokach jednak chciałby popracować nad kondycją; to ta trasa będzie idealna, polecam.
Przewodnik - bo dzisiaj mówię o sobie w trzeciej osobie, chwilowo się do siebie nie przyznaję; zatem przewodnik nie sprawdził się. Pętla nie była taka mała; wyszło 16 km, ledwo zdążyliśmy przed zmrokiem i do tego trasa była dość wymagająca: z góry na dół, z dołu do góry, z góry do dołu i tak przez zdecydowaną większość tych kilometrów. Jeśli komuś nie zależy zbytnio na panoramicznych widokach jednak chciałby popracować nad kondycją; to ta trasa będzie idealna, polecam.
niedziela, 13 listopada 2016
Góry stołowe
Dzisiaj wraz z rodzinką wybraliśmy się w Góry Stołowe. Miał to być krótki wypad, ot tak, zaczerpnąć trochę powietrza, przejść się lasem. Tras na Dolnym Śląsku w okolicy Kłodzka jest co nie miara, więc z mamą - Piechór górski pierwsza klasa, prześcigałyśmy się w pomysłach: Śnieżka? Czarna Górna? Torfowisko w Zieleńcu? A może okolice Polanicy Zdr.? Dobra, Góry Stołowe klepnięte.
Trasa - pętla 9 km z okolic Karłowa, rozpoczynała się już na wysokości ok. 766m - parking na Lisiej Przełęczy, więc całość szlaku biorąc pod uwagę, że płaska Góra Stołowa ma wysokość 800m z groszami powinna być lekka i mało forsująca co też tak było. Pawełek, uczeń trzeciej klasy biegał niczym łania a to za sprawą śniegu- puszystego, świeżutkiego śniegu, którego w Kłodzku nie było a tutaj jest pełno i można z niego robić kulki, rysować na nim, strzepywać go z gałązek no i nie zapominajmy ....o tych soplach lodu przy skałach! które można wyrwać i miecz się ma jak stój i patrz! Im dłuższy, grubszy tym lepiej; nie jest ci zimno w ręce? Nie, gdzie tam.... . O! Zamarznięta kałuża! Wdepnę i zobaczę czy lód się roztrzaska i wpadnę w błoto...
Trasa - pętla 9 km z okolic Karłowa, rozpoczynała się już na wysokości ok. 766m - parking na Lisiej Przełęczy, więc całość szlaku biorąc pod uwagę, że płaska Góra Stołowa ma wysokość 800m z groszami powinna być lekka i mało forsująca co też tak było. Pawełek, uczeń trzeciej klasy biegał niczym łania a to za sprawą śniegu- puszystego, świeżutkiego śniegu, którego w Kłodzku nie było a tutaj jest pełno i można z niego robić kulki, rysować na nim, strzepywać go z gałązek no i nie zapominajmy ....o tych soplach lodu przy skałach! które można wyrwać i miecz się ma jak stój i patrz! Im dłuższy, grubszy tym lepiej; nie jest ci zimno w ręce? Nie, gdzie tam.... . O! Zamarznięta kałuża! Wdepnę i zobaczę czy lód się roztrzaska i wpadnę w błoto...
poniedziałek, 10 października 2016
Śnieżka na urodziny !
Czy Karpacz na potrójne urodziny - moje, Domi i Michała to dobry pomysł? Tak! Nawet jak przez cały tydzień padało i pochmurnie było i nic się nie zanosi na poprawę pogody? No mówię przecież, że tak! Ale... -nie ma ale, jedziem :-)
Plany były dość ambitne, jednak z uwagi na to, że trzeba mieć siłę na wieczorną posiadówę uległy modyfikacji; zdecydowaliśmy się podciągnąć w górę "Miejską kolejką". Nikt się nie spodziewał, że wysiadając na Sowiej Przełęczy 1168 m n.p.m wdepniemy w puszysty śnieg. Patrzymy na siebie i na pierwszy tegoroczny śnieg, zaciągamy czapkę nisko na czoło i w otoczeniu białego ogrodu maszerujemy w górę. Widoczność jest mocno ograniczona, jest zimno, wilgotno, ale herbata i gorzka czekolada na szczycie smakują wyjątkowo.
Doładowani endorfinami świętowaliśmy do późna.
Plany były dość ambitne, jednak z uwagi na to, że trzeba mieć siłę na wieczorną posiadówę uległy modyfikacji; zdecydowaliśmy się podciągnąć w górę "Miejską kolejką". Nikt się nie spodziewał, że wysiadając na Sowiej Przełęczy 1168 m n.p.m wdepniemy w puszysty śnieg. Patrzymy na siebie i na pierwszy tegoroczny śnieg, zaciągamy czapkę nisko na czoło i w otoczeniu białego ogrodu maszerujemy w górę. Widoczność jest mocno ograniczona, jest zimno, wilgotno, ale herbata i gorzka czekolada na szczycie smakują wyjątkowo.
Doładowani endorfinami świętowaliśmy do późna.
niedziela, 2 października 2016
Góry Sowie powtórka
Góry Sowie zaskoczyły nas pozytywnie w zeszłym tygodniu, dlatego postanowiliśmy ruszyć i tego weekendu, wyznaczając sobie pętlę z innej strony szczytu.
To co podoba mi się w tych górach, to urozmaicone i dobrze przygotowane szlaki, znikoma ilość turystów, przygotowane miejsca na odpoczynek z miejscami na ognisko na różnych jej odcinkach, kosze na śmieci na wysokości ponad 1000 m n.p.m, ale przede wszystkim otaczająca natura, śpiew ptaków, zadbane lasy i czyste powietrze - balsam dla ciała i duszy :-)
niedziela, 25 września 2016
Góry Sowie na weekend
A może by tak w góry? Gdzieś niedaleko Wrocka, Sowie może? - rzuciłam hasło w piątek. No dobra, możemy pojechać - bez namysłu odpowiada Tomek.
Na parkingu pod szlakiem byliśmy przed 13’stą, trzeba było się w sobotę w końcu wyspać ;-). Korzystając z aplikacji, Tomek wyznaczył dla nas 10 km pętlę prowadzącą przez Małą i Wielką Sowę.
Drogę przez lasy umila nam śpiew ptaków, promienie słońca skutecznie przebijają się przez korony drzew rzucając słoneczne plamy na leśnej ściółce, jest bezwietrznie i przyjemnie. Przy trasie, na wyciągnięcie ręki rosną krzewy z jagodami- końcówka, ale można się jeszcze spokojnie objeść. Idąc rozdrożem za Małą Sową (972 m n.p.m) w kierunku Wielkiej Sowy (1014 mm n.p.m.) droga prowadzi przez coś w rodzaju półpolany - to znaczy z lewej strony mamy las a z prawej bajeczny widok na odległe wzgórza i góry, dochodzimy do wniosku, że musimy częściej jeździć w góry.
Stoimy na szczycie Wielkiej Sowy a na niej: wieża widokowa, kilka miejsc ogniskowych- na jednym rodzinka piecze kiełbaski, kilka drewnianych stołów i ławek oraz pani dokładająca do kuchni polowej, przed którą wisi tabliczka "Grochówka 10 zł". Bierzemy grochówę! Pycha :)
Widok z wieży jest wisienką na torcie Sudetów Środkowych
niedziela, 11 września 2016
Spływ pontonem Przełomem Bardzkim
Na przystani byliśmy na styk, 10:40 zaparkowaliśmy auto, 10:45 byliśmy przy kasie, minute potem mieliśmy kamizelki ratunkowe na sobie a o 11:00 jechaliśmy zapakowanym na full autokarze do Młynowa, kilkanaście kilometrów od Barda. Dzisiaj wraz z Edytą i Pawłem- bratem Tomka, spływamy pontonem Przełomem Bardzkim. Firma RaftingBardo.pl okazała się organizatorem, godnym polecenia.
Krótkie szkolenie i ładujemy się na ponton; ja z Edytą na przodzie, chłopaki na tyle. Czas spływu zajmuje średnio 3 godziny, nam zajął 4. A to dlatego, że niespiesznie rozkoszowaliśmy się naturą i ... utykaliśmy na mieliznach lub zawisaliśmy na wystających skałach; raz też musieliśmy przepuścić przechodzące przez rzekę stado krów, mućka nie wyglądała co prawda groźnie, ale byczek idący za nią patrzył się na nas jakoś spode łba, no to zrobiliśmy dla nich pierwszeństwo.
Słońce przyświecało całą drogę, trzydzieści stopni jak nie więcej; pogoda idealna na taką wyprawę. W około zielono, co raz jakiś ptaszek fruwa, rzeka miejscami przeźroczyście czysta, że widać kamyki, wodorosty i małe rybki. Wzdłuż brzegu ciągną się lasy na zboczach gór lub łąki, fajnie jest.
Subskrybuj:
Posty (Atom)